Balsam-maska do ust o wdzięcznej nazwie Miód (tytułowany również "Miodełkiem") to kosmetyk z kategorii „for life”, a jego brak wywołuje u nas ataki paniki i to jest niezaprzeczalne potwierdzenie, że temat jest mocny.
Balsam Miód jest odpowiednio kleisty, na co koniecznie należy się przygotować, bo związek z nim wymaga dotarcia i wytrenowania aplikacji: na dzień superoszczędnej, konkretnej za to na noc.
Doskonale otula usta, pozostając na nich naprawdę długo w formie niezjedzonej i zachowując dzięki temu właściwości prawdziwego balsamu - ochronne, nawilżające, odżywcze i regenerujące. Jego lepkość (bez obaw, bardzo dobrze się aplikuje i rozprowadza), sprawia, że nie potrzeba go wiele, nie trzeba też nieustannie go dokładać.
Natłuszcza, intensywnie regeneruje, pielęgnuje, poprawia kondycję i wygląd warg, pozostawiając je gładkie i miękkie w dotyku.
Doskonale chroni przed mrozem, wiatrem i suchym powietrzem, zapobiegając wysychaniu skóry, co czyni go najlepszym towarzyszem jesienno-zimowych wypraw. Kieszonkowy, przy odrobinie chęci ogarnie całą pielęgnację w małym bagażu podręcznym.
Całe bogactwo świata zmieściło się w słoiku Miodu i choć mówimy o nim głównie w kontekście ust, to kieszonkowy święty Graal do wszystkiego. Usta, brwi, policzki, otarte od chusteczek nosy, dłonie, łamliwe paznokcie i (wygojone!) tatuaże. Miód. Boski. You're welcome!
Co zawiera balsam do ust Miód?
W niewielkim, szklanym słoiczku znajdziecie Państwo dobrze wszystkim znaną lanolinę, posiadającą właściwości wygładzające, zmiękczające, regenerujące i ochronne, wosk pszczeli, miód i ekstrakt z propolisu, nawilżająco-łagodzący pantenol, witaminy A, C i E, olej jojoba, estry masła shea, niezawodny skwalan trzcinowy, kwas mlekowy i glukonolakton (o działaniu nawilżającym) i inne cuda.
Laureat nagrody Glamour Glammies w kategorii TWARZ - zaawansowane odżywienie i regeneracja.